Poradnik / utrzymanie
Nie możesz zmienić własnej strony.
Objaw jest zawsze podobny: na stronie wisi oferta sprzed dwóch lat, cennik, którego już nie stosujesz, albo godziny otwarcia z poprzedniego sezonu. Klienci dzwonią z pytaniem o coś, czego nie robisz, i trzeba im tłumaczyć, że strona kłamie. A zmiana jednego zdania wymaga napisania do kogoś, kto odpisze za tydzień.
To nie jest kwestia technologii
Stronę da się zbudować tak, że najczęściej zmieniane rzeczy są do zmiany w pięć minut, i tak, że każda literówka wymaga programisty. Wybór między jednym a drugim zapada na etapie budowy i zwykle nikt o nim z klientem nie rozmawia.
Nie chodzi o to, żeby dało się przestawiać wszystko. Rozbudowany panel, w którym można zepsuć układ strony, bywa gorszy niż jego brak. Chodzi o to, żeby dało się zmienić to, co realnie się zmienia.
Co powinno być do zmiany bez wykonawcy
- Ceny, oferta i zakres usług.
- Dane kontaktowe, godziny i adres.
- Aktualności, terminy, sezonowe komunikaty.
- Zdjęcia i opisy realizacji lub produktów.
- Wszystko, o co klienci pytają najczęściej.
Ile to naprawdę kosztuje
Nieaktualna strona kosztuje w miejscach, w których nikt nie liczy: w rozmowach prostujących cennik, w klientach, którzy nie zadzwonili, bo zobaczyli nieaktualną informację, i w Twoim czasie na pisanie do wykonawcy o przecinek. To rzadko widać na fakturze, a widać w tygodniu pracy.
Naprawiać czy budować od nowa
Czasem wystarczy dołożyć prostą edycję do istniejącej strony i to jest tańsze niż cokolwiek innego. Czasem strona jest zbudowana tak, że doklejanie edycji kosztuje więcej niż zbudowanie jej jeszcze raz porządnie. Odpowiedź zależy od tego, na czym stoi — i uczciwy wykonawca powie Ci to po obejrzeniu, a nie z góry.
Najczęstsze pytania
Czy potrzebuję do tego WordPressa?
Nie z automatu. WordPress daje dużo możliwości i dokłada aktualizacje, kopie i ryzyko wtyczek. Przy stronie, na której zmienia się cennik i aktualności, prostsze rozwiązanie bywa wygodniejsze w utrzymaniu. To decyzja do podjęcia świadomie, nie odruchowo.
Co jeśli boję się, że coś zepsuję?
To najczęstsza obawa i dobra odpowiedź na nią jest techniczna: edycja ograniczona do treści, bez możliwości ruszenia układu, plus kopie zapasowe. Wtedy najgorsze, co może się stać, to literówka, którą sam poprawisz.